Styczeń w ogrodzie

0

Autor Ewa | Kategoria: Co w trawie piszczy | Data: 29-12-2014

Czas płynie, niedawno zaczęła się jesień, a tu już mamy przełom roku. Niebawem nadejdzie styczeń, który bywa mroźny i śnieżny, warto więc pamiętać o naszych ogrodach, mimo że teoretycznie nic w nich się nie dzieje i wydawałoby się, że nie musimy się o nie troszczyć.

  • Jako że styczeń jest z założenia najzimniejszym miesiącem, powinniśmy zadbać o drzewa owocowe w ogrodzie, wykonując bielenie ich pni. Dzięki temu unikniemy pęknięć pni, uszkodzeń mrozowych kory czy też ran zgorzelinowych. Również powinniśmy zabezpieczyć drzewa przed zającami, o ile bywają gośćmi w naszych rejonach. W tym celu wykonujemy osłony z kartonu lub ze słomy, możemy też oczywiście kupić w sklepie ogrodniczym gotowe osłonki. Otaczamy nimi pień i nasadę konarów i przywiązujemy dokładnie sznurkiem.
  • Pod koniec stycznia, w dni, gdy nie dokucza mróz, rozpoczynamy cięcie tych krzewów owocowych, które są odporne na minusowe temperatury. Należą do nich: rokitnik, agrest, czerwona porzeczka i jagoda kamczacka. Decydujemy się na te zabiegi już w styczniu szczególnie wtedy, gdy w ogrodzie posiadamy sporą ilość roślin sadowniczych. O ile krzewy możemy cięć już w styczniu, o tyle z cięciem drzew powinniśmy wstrzymać się do początku lutego.
  • Styczeń to także miesiąc przycinania winorośli, które pną się przy murach. Jeśli każdego roku zostawimy tylko po dwa nowe pędy, jeden z lewej strony pędu głównego, drugi z prawej, wtedy uzyskamy najlepszy wzrost.
  • Pamiętajmy o ochronie przed mrozem i wiatrem roślin ozdobnych. W tym celu warto sprawdzać co jakiś czas stan osłon, które założyliśmy jesienią, ponieważ chronią one rośliny między innymi przed silnym działaniem promieni słonecznych w ciągu dnia i gwałtownych spadków temperatury nocą. Z kolei rośliny iglaste doglądamy w czasie silnych opadów śniegu, strzepując go z gałęzi, które pod jego wpływem mogą się łamać lub deformować. Natomiast gdy w styczniu brak opadów śniegu (i deszczu), a temperatura powietrza jest plusowa, wtedy powinniśmy podlać obficie zimozielone rośliny, zwłaszcza gdy sygnalizują już brak wody poprzez zwijanie się liści czy też mizerny wygląd krzewów. Mimo zimy rośliny te potrzebują nawadniania, ponieważ wtedy też tracą wodę przez igły i liście, a przecież przez korzenie nie są w stanie pobrać wodę z zamarzniętej gleby.
  • Trawnik w styczniu nie wymaga naszych zabiegów, jednak pamiętajmy, aby mu nie szkodzić. W jaki sposób? Nie chodząc po nim. Ponieważ podmarznięta trawa podatna jest na uszkodzenia, tworząc zgniłe fragmenty, które będzie trudno zregenerować wiosną.

Bez życia a też piękne

0

Autor Ewa | Kategoria: Co w trawie piszczy | Data: 30-12-2013

Grudzień nas rozpieszcza. Można rzec, że piękną wiosnę mamy tej zimy. Już miesiąc temu oficjalnie pożegnałam sezon ogrodniczy, zamykając ogródek na siedem spustów. Ale jak tu go nie odwiedzić, gdy słońce radośnie się uśmiecha, niebo czaruje błękitem, a ciekawość „co tam może w ogródku się teraz dziać” popycha do spaceru w jego kierunku.

Poszłam więc do mojego ogródka, który zwyczajowo o tej porze roku jest przysypany śniegiem i śpi snem zimowym w najlepsze. Pierwszy raz odwiedziłam go w grudniu i sama nie wiem czemu wcześniej tego nie robiłam. Okazało się, że ogród wcale nie jest taki śpiący – trawa zielona, bluszcz ma się całkiem dobrze, kobierce rogownicy urzekają świeżością, jakby roślina ta zapomniała, że lato dawno się już skończyło.

Jednak  najbardziej zdziwiło mnie to, że nawet to co w ogródku jest już martwe, również urzeka pięknem. Latem cały ogród ozdobiony jest rudbekią, która nie wiedzieć kiedy i jak, rozsiewa się co roku, dzięki czemu przez całe lato do późnej jesieni mam w ogrodzie złociste kwiaty. Dziś zobaczyłam je pierwszy raz zimą – sterczały dumnie, ze spuszczonymi kołnierzykami, które kiedyś były żółtymi, radosnymi płatkami.

Rudbekia / Fot. Ewa

Również hortensje, które latem zachwycały wielkimi, kremowymi kulami złożonymi z maleńkich kremowych kwiatuszków, teraz nadal zachwycają, chociaż kolor przybrały srebrzysto-rdzawy. Przez chwilę żałowałam, że nie ma śniegu, bo pewnie pięknie by wyglądały ze śnieżnymi czapami na wierzchu.

Hortensja  / Fot. Ewa

Nie sposób również było przejść obojętnie obok srebrzących się owoców miesięcznicy, które fachowo, choć mało finezyjnie, zwane są łuszczynami. Te lśniące jak jedwab płaskie strąki, zwane są także Srebrnikami Judasza i już chyba wolę tę nazwę od łuszczyny. Zwał jak zwał, są piękne, niesamowite, wyjątkowe – mogłabym je zerwać i wykorzystać do zrobienia suchego bukietu, ale pomyślałam, że nigdzie nie będą prezentować się piękniej, niż na tle zimowego błękitu nieba, smagane lekkim wiatrem.

Miesięcznica  / Fot. Ewa

Można spędzić długi czas w grudniowym ogrodzie, odkrywając co rusz zaschnięte cudeńka. I nawet zimne, martwe kamienie okalające zacieniony kompostownik potrafią zaskoczyć i oczarować życiem, jakie na nich tętni.

 Fot. Ewa

statystyki odwiedzin stron internetowych