Pelargonie z balkonów!

0

Autor: Ewa | Kategoria: Co w trawie piszczy | Data: 30-12-2013

Balkon mój zdobiły od maja przez całe lato pelargonie. Rozrastały się pięknie, kwitły miesiąc w miesiąc i zdawały się nie wiedzieć, że już lato się skończyło, jesień rozpanoszyła się w najlepsze, a nawet już zima szykuje swój pierwszy atak. Pod koniec listopada w najlepsze puszczały nowe pąki kwiatowe, rozwijały swoje różowe kwiatuszki i miały za nic kalendarz.

Fot. Ewa

Z wielką niechęcią, ale jednak musiałam w końcu zdjąć je z balkonu, bo przymrozki do przyjaciół pelargonii nie należą. Postawiłam je na parapecie i smucę się, że sezon na te kwiaty się skończył i nadszedł czas na ich spoczynek zimowy. Zawsze mam w związku z tym kłopot. W mieszkaniu muszę nagle wygospodarować miejsce na parapetach, żeby postawić tam skrzynki z kwiatami, które przez kilka miesięcy stały na balkonie. W mieszkaniu w dodatku zimą jest ciepło, bo sezon grzewczy już się rozpoczął. Czemu tym się martwię? Ponieważ pelargonie lubią niższe temperatury zimą, gdy drzemią sobie po szalonym lecie. Dużo światła, mniej ciepła – taką mam zasadę, acz nie zawsze mi się to udaje.

Fot. Ewa

Jednak nie mam zamiaru się tym aż tak bardzo martwić, wierzę, że i tak jakoś przezimują. Troszkę jeszcze się nimi nacieszę, ale już niebawem je poprzycinam, usunę kwiatostany oraz trochę zbędnych, marniejszych liści i oszczędnie podlewając całą zimę, będę dbać o to, by kaloryfery nie dały im popalić, dosłownie i w przenośni.

W styczniu mam nadzieję uzyskać rozrośnięty matecznik, czyli młode odgałęzienia wyrastające z pączków śpiących, które uaktywniają się po obcięciu wierzchołków gałązek. Poodrywam wtedy młode sadzonki, które w wodzie będą moczyć nóżki tak długo, aż puszczą korzenie, następnie posadzę je w ziemi, pozwalając na dalsze ukorzenianie i rozrost sadzonek. W maju, gdy przyjdzie czas na ich balkonowy debiut, będą już gotowe, aby dumnie przywitać wiosnę.

Comments are closed.

statystyki odwiedzin stron internetowych