Moja księżna znów kwitnie

0

Autor: Ewa | Kategoria: Co w trawie piszczy | Data: 05-12-2013

Kliwia, bo o niej mowa, to cudny, wdzięczny kwiat, o dekoracyjnych liściach i przepięknych kwiatach, którymi co jakiś czas nas raczy. Skąd jej nazwa? Ponoć na cześć Lady Charlotte Clive, księżnej Northumberland, w której ogrodzie ten egzotyczny kwiat rodem z Afryki Południowej zakwitł jakieś dwieście lat temu po raz pierwszy.

Lady Charlotte Clive

Kliwia jest w moim domu od kilku lat. Nie rozrasta się kosmicznie szybko, nie starzeje się, choć akurat tak powinno być, bo ponoć jest rośliną długowieczną. Wypuszcza nowe liście, gdy zdarzy mi się troszkę ją zaniedbać, zwłaszcza w porze zimowej, gdy kaloryfery dają jej  popalić, buntuje się, dopominając się o uwagę z mojej strony i zmienia kolor najstarszych liści na żółty. Tak właśnie niedawno się stało – chwila nieuwagi a może i dwie i mojej kliwii musiałam usunąć cztery liście. Acz i tak nie straciła na urodzie, ze środka przecież puści nowe młode listki a w dodatku, jakby na przekór swojej niedoli, a może żeby mnie zawstydzić, odpłaciła się za moje niedbalstwo ślicznym różowawym kwiatkiem.

Kliwia / Fot. Ewa

Specjaliści zalecają, aby jej nie przelewać, bo tego nie znosi i może skończyć się to kataklizmem w postaci zgnicia korzeni, a przecież wiadomo, że jak nie ma korzeni to nie ma rośliny. Mojej to nie grozi, najwyżej ją przesuszam czasem, ale to kończy się jedynie wyrwaniem jednego czy dwóch żółtych liści. Ci sami specjaliści sugerują też, aby zimą trzymać ją w chłodnym pomieszczeniu a latem na parapecie lekko zacienionego okna. No cóż, u mnie i zimą i latem stoi na tym samym parapecie, gdzie latem słońce mocno operuje całe popołudnie, a zimą ogrzewa się mocno od kaloryfera. I żyje moja księżna, i ma się dobrze, raz bardziej raz mniej, ale trwa dzielnie na swoim miejscu a nawet kwitnie.

Kliwia / Fot. Ewa

Przez lata eksperymentowania z różnymi kwiatami i w domu i w ogrodzie doszłam do wniosku, że nie ma się co przejmować utratą jakiegoś gatunku w swojej kolekcji – moje kwiatki muszą być twarde i albo się dostosują do moich warunków albo odchodzą. Kliwia dostosowała się, mimo że być może nie dbam o nią podręcznikowo. Żyjemy w symbiozie i jest nam z tym dobrze. O, teraz pójdę ją podlać, niech poczuję, że zależy mi na niej.

Comments are closed.

statystyki odwiedzin stron internetowych