Drapieżne sroki w natarciu?

0

Autor: Ewa | Kategoria: Co w trawie piszczy | Data: 25-12-2013

Obudziłam się dziś dość wcześnie jak na niedzielę i leżałam, nie mogąc już zasnąć. Otwarłam okno, pomyślawszy, że skoro tak leżę i nie chce mi się ani wstać ani spać, to posłucham jak ptaszki cudnie śpiewają. Rzadko człowiek ma okazje o świcie ich posłuchać, bo albo śpi, albo zrywa się do pracy, nie myśląc o tym, co w drzewach świergoli.

Otwieram więc okno i nasłuchuję. Ale nie słyszę tego słodkiego gwaru, tych nutek wyśpiewanych z malutkich ptasich gardełek. Jest tylko cisza. Cisza co jakiś czas przerywana obrzydliwym skrzeczeniem srok!

Sroki / Fot. Ewa

Tak, one nie śpiewają tylko skrzeczą. Rzec można, że drą dzioby! Kiedy ich słucham, to zawsze mam wrażenie, że kłócą się między sobą lub na kogoś krzyczą. Śliczne są, nie powiem, mawiam na nie „polskie papugi”, bo nie licząc dzioba, trochę mi je przypominają. No i właśnie tak samo jak papugi skrzeczą! Niedawno, pewnego popołudnia, usiadły dwie na pobliskim drzewie i tak się przekrzykiwały, że musiałam zamknąć okno, żeby spokojnie oglądać telewizję.

Jednak to nic takiego, taki ich urok, więc trzeba im wybaczyć. Ale przestałam je lubić z innego powodu. Czarno-białym hałaśniczkom przestały wystarczać nadrzeczne zarośla i leśne obrzeża, więc postawiły na okupację miast. Z niezłym skutkiem. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nie to, że są dość despotyczne. Czy też zauważyliście u siebie, że poznikały gdzieś wróbelki? Odkąd pamiętam, zawsze latem rozbrzmiewało ich radosne świergotanie na podwórkach. Dziś już nie widzę i nie słyszę wróbli. A co z ptakami, które przynoszą tyle pożytku w naszych ogrodach, dbając o to, żeby robale nie pożerały naszych plonów? Tam, gdzie zagościły sroki, trudno żyć naszym małym ptasim sprzymierzeńcom.

Badania ekologów wykazały, tak wyczytałam, że sroki-drapieżniki mimo wszystko niewielki mają wpływ na liczebność populacji innych ptaków. Ale wyczytałam też gdzie indziej, że wybierają jaja i pisklęta z gniazd zięb, szczygłów, pokrzewek, dzwońców, zaganiaczy, trznadli, wilgi i kwiczoła. Co to oznacza? Ano to, że wyżerając z apetytem zawartość czyjegoś gniazda, likwidują cały lęg, co w konsekwencji czasem prowadzi do wypierania niektórych gatunków ptaków z opanowanego przez sroki obszaru.

Badacze, ekolodzy, naukowcy, rolnicy, ogrodnicy – mają oni różne zdania w tym temacie. Sroki za ogon nie złapałam na gorącym uczynku, więc nie wiem czy ma mordercze zapędy czy nie. Może to mit, plotka niesprawiedliwa? A może, jak w każdej plotce, i w tej jest jednak trochę prawdy? Jednego jednak jestem pewna, że gdy w moim ogródku baraszkują w konarze wielkiego orzecha rozwrzeszczane sroki, to żadnego innego ptaszka nie słyszę. Więc nawet jeśli sroki nie krzywdzą innych ptaków fizycznie, to mam wrażenie, że nie mają zamiaru dzielić swoich terenów z mniejszym i słabszym krewnym.

Comments are closed.

statystyki odwiedzin stron internetowych